
Mogłoby się wydawać, że ponieważ bielizny nie widać, jest ona kwestią całkowicie drugorzędną i jedyne czego się od niej wymaga to wygoda, dobre dopasowanie i jako taka estetyka. Nic bardziej błędnego. Nie bez powodu przecież projektanci i producenci tworzą kolekcje zmysłowej bielizny w stylu pin up i retro, linie bielizny sportowej czy bielizny wykorzystującej nowoczesne wzornictwo i młodzieżowe kroje. W dostępnych na rynku stanikach, majteczkach i koszulkach musi przecież się zakochać i miłośniczka prostoty, i wygody, i urocza romantyczka, i drapieżna kocica.
O tym że bielizna, którą wybieramy i nosimy, nie jest tak zupełnie przypadkowa najlepiej świadczą nasze sypialniane fatałaszki. Weźmy dla przykładu kwintesencje kobiecości, czyligorsety. Mogę się założyć, że zmysłowe kusicielki, które cenią sobie szyk i elegancję oraz lubią drażnić męskie zmysły, wybiorą seksowną klasykę, a zatem prześwitujące tiule, seksowne koronki, dopieszczone hafty, niezbyt agresywne wzory i dodatki, czyli np. propozycję marki Gorsenia (gorset 462).

Jak już wspominałam, sypialnia to doskonałe miejsce na mentalne przeistoczenie, na pokazanie śpiącemu przy naszym boku mężczyźnie, że drzemie w nas bezwstydna, drapieżna i bardzo gorąca kocica. Mroczno-zmysłową stronę naszej natury pomoże nam odkryć zapinany z tyłu na zamek, a z przodu wiązany, czarny winylowy gorset, np. taki jak Caroline z kolekcji „beAgressive” od Obsessive.
Odkryjmy drapieżną stronę swej natury i dajmy się ponieść wyobraźni. Eksperymentujmy i bawmy się sypialnianą modą. Bez względu na nasz wiek, nasz temperament, nasze upodobania. Zawsze jest na to czas.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz